wtorek, 23 maja 2017

Tace z pokrywą. Trays with lids


                   Wiosna, przyjemne ciepełko, słońce, leniwe popołudnia i pikniki na świeżym powietrzu... Same przyjemności a do tego... muchy!!! Nienawidzę much i innych latających stworzeń, które z uporem maniaka siadają na jedzeniu. Niedawno, w jednym ze sklepów z artykułami dla domu,  natknęłam się na wiklinową tacę z pokrywą w kształcie kopuły. Może niezbyt elegancka, ale na potrzeby letnich posiłków w ogrodzie wręcz niezbędna. Pomysł oczywiście zminiaturyzowałam. Lalki zadowolone... i mucha nie siada.

              Spring, warm sunny weather, lazy afternoons, fresh air and picnics. A lot of fun and joy and... flies! I hate flies and other insects that enjoy sitting on my food. A few days ago I saw a tray with a lid in one of my favourite shops. It was not very elegant but perfect for outdoor dinners. I decided to miniaturize it and here it is... 




piątek, 12 maja 2017

Nowoczesne fotele. Modern armchairs


          Z miniaturową nowoczesnością do tej pory niewiele miałam do czynienia. Do czasu, gdy kupiłam Gretę...  Marzyła mi się chociaż jedna współcześnie stylizowana lalka. Miała ona grzecznie stać w szklarence wśród kwiatków i cieszyć moje oczy... Tymczasem Greta ani myśli stać posłusznie w miejscu... Panoszy się to maleństwo po mojej sypialni i co rusz domaga się czegoś nowego. Najpierw chciała ubrania, potem akcesoria. Niedawno zaczęła też narzekać, że drewniane krzesło w szklarni to nie w jej stylu, że ją uwiera i że ona coś nowoczesnego chce... najlepiej fotel. Żeby przestała marudzić uplotłam jej ten fotel, właściwie dwa i kazałam wybrać, który bardziej odpowiada jej gustom. Jak myślicie, który wybrała?


                       Before I bought Greta I had made few modern miniatures. My dollhouse is Victorian, my old curiosity shop is Victorian... but Greta has changed everything. I wanted one modern doll to keep it in my green house. She was supposed to stay there calm and patient and I was supposed to feast my eyes on her. However, she doesn't like my plan at all... She's been tormenting me and asking for new things. First clothes, then accessories... A few days ago she started complaining about the chair in the greenhouse. It is not in her stile, she said, it is not comfortable at all and... it is not modern. She asked for something more modern than a wooden chair and added that n armchair would be the best! Well, I had enough of her bad mood so I handwove two armchairs and told her to choose the one that she likes more. What do you think? Which one did she choose?




czwartek, 4 maja 2017

Torba plażowa - tutorial. A beach bag tutorial.

                   
             Zbliża się lato. W sklepowych witrynach widać już manekiny w strojach kąpielowych. Może pogoda nie do końca jeszcze sprzyja plażowaniu, ale warto już zacząć przygotowania do sezonu. Jedna z moich lalek zażyczyła sobie torby plażowej. Jako, że czasem lubię oderwać się od plecenia i zrobić coś innego, z chęcią zasiadłam do zrobienia ów torby. Robi się ją bardzo szybko i łatwo, bo jest częściowo klejona. Niestety w tak małej skali widoczne przeszycia wyglądają na gigantyczne, dlatego tym razem oprócz igły i nitki użyłam kleju właśnie. Może i wam przyjdzie ochota na torbę w miniaturze. 

                  The beach season is coming! We can already admire beach costumes in a lot of shop windows.  Maybe the weather is not good enough to go sunbathing yet but we can start preparing ourselves and our dolls for summer. One of my dolls asked me for a beach bag. I do like creating different types of miniatures, not only handweaving baskets, so I made the bag with pleasure. The bag is really easy to make as it is mostly glued. Please, feel free to use my tutorial to make a bag for you!


Przygotowujemy odpowiedniej wielkości kawałki materiału.
Prepare pieces of fabrics like in the photo.









Wszystkie kawałki materiału zaginamy jak na zdjęciu i podklejamy pod spód ok. 5 mm. W mniejszych kawałkach materiału zaginamy dłuższe brzegi, a w dłuższym kawałku zaginamy węższe brzegi. Materiał na rączki smarujemy klejem i składamy na pół.

Put a little amount of glue on the wider edges of the smaller pieces and on the narrower edges of the larger piece and fold them like in the photo. Prepare handles folding the stripes in the middle and glueing the two sides together.




Na większy kawałek materiału naklejamy rączki ( na widocznych zagięciach) a następnie mniejsze kawałki materiału. Ważne by poszczególne kawałki materiału sklejony były podklejonymi brzegami do siebie.

Glue the handles on the edges of the bigger piece of fabrics ( on the folding) and then glue the smaller pieces on the bigger piece like in the photo.








Składamy całość właściwą stroną do środka i zszywamy jak na zdjęciach. Następnie odwracamy torbę na prawą stronę. Możemy przyozdobić według uznania.
 Fold the "bag" with the right side inside and sew the edges like in the photos. Swivel the bag inside out.




I torba gotowa. And the bag is ready.





piątek, 21 kwietnia 2017

Łóżeczka trzy (Three cradles)

         
           Ostatnio tworzę trochę bez ładu i składu... teczka, torebka, kolorowa skrzynka, niedokończone drzewko pomarańczowe... Nie będę ich póki co pokazywać, poczekam, aż nazbiera mi się więcej drobiazgów, żeby na zdjęciach nie było pusto. Napiszę wam tymczasem o pewnym projekcie, który sobie wymyśliłam. Bardzo lubię stawiać przed sobą wyzwania. Często się potem zadręczam, obiecuję sobie, że to pierwszy i ostatni raz, że kolejny taki pomysł od razu wyląduje w szufladzie... a potem siadam i działam. Tym razem chodzi o dziecinne łóżeczka. Ich wykonanie to żmudna i powolna dłubanina, ale efekt końcowy, moim zdaniem,  jest jej wart. Jakiś czas temu pomyślałam, że chciałabym zrobić kolekcję łóżeczek, pięć sztuk, po to, żeby je razem sfotografować. Mam już trzy - w kolorze kości słoniowej, w jasnym brązie i w kolorze czekolady. Kolejne będzie białe. Brakuje mi jednak pomysłu na piąte łóżeczko. Miętowe? Biszkoptowe? Szare? Kto podpowie?

Recently, I have been creating everything and nothing... a bag, a crate, an orange tree ( that I haven't finished yet and I probably won't). I won't show my miniature mess to you. What I am going to show you today is my newest project. I do like challenges. Sometimes I plan to do something. Shortly afterwards I usually complain and promise myself that such an idea won't come to my mind again but ...then I just sit down and create... This time it is about the cradles. Making them takes me a lot of time but in my opinion they are worth every second I spend handweaving them. Some time ago I decided to make a collection of cradles in different colours, five pieces,  just to take a photograph of all of them together. I have handwoven three so far - an ivory one, a light brown one and a chocolate brown one. The next one will be white. I still have no idea what colur the last one should be. Mint? Biscuit brown? Grey? 




wtorek, 11 kwietnia 2017

Pokoik na poddaszu. A room in the attic.

             
           Ostatnio pochłonęło mnie życie w pełnej skali. Wyjazdy, choroby, zamówienia, przygotowania do świąt, rodzinne spotkania... Dużo tego... Nie mogło jednak obyć się bez miniatur. Jakiś czas temu udało mi się kupić wymarzone łóżko do pokoiku guwernantki. Co prawda nie znalazłam jeszcze wolnej chwili, aby uszyć pościel, ale właścicielka mebelka już się nim cieszy. Pokoiku chyba jeszcze nie pokazywałam, bo i nie było się czym chwalić. Ostatnio zaczęłam go wyposażać w sprzęty. Do końca jeszcze długa droga, ale przecież mojej guwernantce nigdzie się nie spieszy...

I have been busy living my full scale life... Journeys, illnesses, commissions, family gatherings, Easter preparatives... A lot of things to do... However, my life wouldn't be full without miniatures. Some time ago I managed to purchase a bed that I had dreamed of for a long time... I haven't been able to sew a bedding yet but I have already put the piece of furniture into the governess's room. I haven't shown the room yet as there is nothing special about it now. Nothing except the bed... I need to make a  lot of things to furnish it. Fortunately, my governess is not in a hurry. She will wait...



Pokoik mieści się na poddaszu, po lewej stronie. The room is in the attic, on the left.



piątek, 24 marca 2017

W kolorze mięty. In mint.

             Tym razem będzie o pewnym zamówieniu... zamówieniu, którego realizacji podjęłam się z wielką przyjemnością. Nie ukrywam, że czasem zdarzają mi się zamówienia na mebelki i że bardzo je lubię. Nie chodzi mi tu o wynagrodzenie, jakie za nie otrzymuję, ale o to, że te zamówienia pozwalają mi na rozwijanie skrzydeł. Niestety mój domek, chociaż sporych rozmiarów, nie jest w stanie pomieścić w swoich wnętrzach niezliczonej ilości plecionych kufrów, kołysek czy koszy na bieliznę. Czasem chciałabym upleść coś innego nowego, ale nie mam już na to miejsca i ostatecznie pomysł ląduje w szufladzie, a raczej w zeszycie z zapiskami. Tym razem też tak było. Od dawna zastanawiałam się nad miętową kanapą. Chciałam, ale się bałam... że może kanapa to jednak tylko w brązach, że nie będzie pasować do żadnego z pomieszczeń w moim domku... Aż któregoś dnia dostałam zamówienie... na miętową kanapę właśnie. Do tego miętowy kufer i fotel... i łóżeczko w kolorze kości słoniowej. Zakasałam więc rękawy, zafarbowałam nici i zabrałam się do wyplatania. Co z tego wyszło oceńcie sami.

This time I want to tell you about a custom order I got. Yes, I sometimes accept custom orders. I like them, not as much for the money I get, but because thanks to them I may create new and particular objects. Unfortunately, my dollhouse is already full of all kinds of handwoven objects and I cannot realize all my ideas as I don't have enough space where I could keep them. About two months ago I was asked to create a special set, something I had been thinking about for a long time before the order but I hand't been convinced enough to create it... A mint coach... and a mint armchair. I was really happy that someone asked me to create the mint furniture and it was really fun for me to complete the order. Just look yourself how it turned out. I am really satisfied.



piątek, 17 marca 2017

Szycie ręczne. Hand sewing

                   
               Przez ostatnie kilka dni odpoczywałam od wyplatania... Od wyplatania, ale nie od miniaturek! Ba! Błogi stan miniaturowego tworzenia towarzyszył mi prez cały tydzień. Co robiłam? Oddawałam się szyciu ręcznemu.
Prawdopodobnie każdy, kto regularnie czyta moje posty, zrozumiał już, że jestem nieuleczalnie zakochana w lalkach Heidi Ott. Dlaczego? Sama nie wiem... W każdym razie, w zeszłym tygodniu dotarła do mnie kolejna. Inna niż poprzednie, bo będzie to moja jedyna lalka stylizowana na współczesną. Dotarła naga oczywiście. Dostała perukę, imię - Greta, oraz odzienie. Z szyciem odzienia było ciężko, bo malutkie to takie (laleczka ma 13,5 cm), a gdzie tu zapięcia, guziczki, pętelki. Najgorzej jednak było z butami. Póki co dostała tylko jedną parę, bo na kolejne nie starczyło mi cierpliwości...


                    Last week I didn't handweave anything. I had to relax. However, it doesn't mean I didn't
do anything in miniature. Of course I did! I spent last week hand sewing miniature clothes. Probably all of you who follow my blog have already understood that I am deeply and incurably in love with Heidi Ott dolls. Why? I don't know... But I have another one! She arrived last week, naked of course. She got a wig, a name - Greta and some clothes from me. She will be the only modern stylised doll I have. It was not an easy task to sew clothes for her as the doll measures only 13,5 cm but I do like hand-sewing. The real problem was with the shoes... That's why she's got only one pair. I have lost my patience... 









wtorek, 7 marca 2017

Kapelusze przeciwsłoneczne. Sun hats.

          W zeszłym roku uplotłam moim lalkom kapelusze przeciwsłoneczne. Przebudowując szklarenkę pomyślałam, że ów kapelusze ładnie by się w niej prezentowały. Odnalazłam je w szafie w jednym z tysiąca pudełeczek z miniaturami, położyłam na stole i zadowolona z siebie i z pomysłu, na jaki wpadłam poszłam zaparzyć sobie herbatę... W międzyczasie kapeluszami zainteresował się mój kot... Nie wiem czy chciał sobie na nich naostrzyć pazury czy zęby, ale kiedy wróciłam było już po kapeluszach... Musiałam upleść nowe. Uplotłam do nich także koszyki plażowe. Nie wiem czy moje lalki będą chciały siedzieć same w domu, kiedy ja wyjadę na wakacje. Muszę je wyposażyć na letnie wypady. W końcu do morza mamy tylko trzy kilometry...


Last year I made sun hats for my dolls. Working on my greenhouse I thought that those hats would look nice inside there laying on the working table or on the chair. I searched for them in one thousand of little boxes with miniatures I keep in my wardrobe. When I finally found them I put them on the table in the living room and satisfied went to the kitchen to prepare some tea. In the meantime, my cat got interested with the hats... I am not sure what he wanted to do with them but when I came back I found some remains of my hats under the table. Silly me! I had to handweave some new hats. I made beach baskets that match them, too. Well, I don't know what my dolls will do when I will go on holiday. I must accessorize them in case they would like to go the beach. We live only three chilometres from the sea...







poniedziałek, 27 lutego 2017

Koszyczki wielkanocne. Easter baskets.

             
                Za oknem coraz częściej pojawia się słońce, a w powietrzu zaczyna się już czuć wiosnę. W moim balkonowym doniczkowym ogródku pojawił się pierwszy żonkil i fiołki. Kolory, które po szarej zimie przywracają chęć do życia! Kolory, kolory, wreszcie kolory!!! U mnie w plecionkach też radośnie i kolorowo. Jeszcze przed targami uplotłam kilka maleńkich koszyczków udekorowanych wstążeczkami. Z Mediolanu nie wrócił ze mną ani jeden, więc wznowiłam "produkcję". Moje lalki przechowują w nich kłębki wełny, ale  zastosowań mogą mieć wiele... Myślę, że sprawdziłyby się świetnie jako koszyczki wielkanocne! Tylko kto mi ulepi i pomaluje mini-pisanki? 

           What a wonderful time has come! I can see the sun shining more often these days and there is already spring in the air! I have my first daffodil and some violets blossomed in my balcony pots. Colours, colours, colours everywhere!!! There are a lot of colours in my basketwork, too. Before the Milan show I had made some tiny baskets decorated with ribbons. None of them came back home with me so I have made some more. My dolls keep their balls of wool in them but I think they would be perfect as Easter baskets. But there is one problem... I am not able to make Easter eggs. Fimo doesn't like me at all...





sobota, 18 lutego 2017

Przebudowa szklarenki. Rebuilding the greenhouse

             
        No i stało się!  Przebudowałam szklarenkę, którą dostałam w prezencie od męża. Biedny mąż... Przebudowę zniósł dzielnie, pomógł mi nawet rozmontować ścianki. Podejrzewam, że był na to przygotowany.  Cóż poradzę, że szklarenka była mało realistyczna... Przecież nie da się przeniknąć przez szybę, żeby dostać się do środka. Tak więc dodałam boczną ścianę i zamontowałam otwierane drzwi własnej produkcji. Brakuje jeszcze klamki i zasuwki, ale z czasem te też zrobię i zamontuję. Przerobiłam też pozostałe boki i dodałam belki... dużo belek. Wewnątrz położyłam podłogę z deseczek dębowych i pobieliłam. Teraz czas pomyśleć o półkach, kwietnikach i innych akcesoriach. Szklarenka będzie pełniła funkcję oranżeri. Nie wyobrażam sobie, żeby moje panny Ott miały w niej chodzić w zabłoconych kaloszach i rozrzucać grudki ziemi po białej podłodze... Warzywa będą musiały kupić sobie na targu, a do szklarenki mogą wstąpić żeby poczytać książkę i podziwiać doniczkowe kwiatuszki.


              There was no other way... It had to happen... I have rebuilt the greenhouse I got from my husband for our wedding anniversary. My poor husband... He was really brave and even helped me to dismantle the wallls. I suppose he was already ready and he knew the day must have come... But could I do? It was not realistic at all... My dolls are not ghosts, they cannot just penetrate through walls to get inside. So I have added a side wall with a single door I made using some oak wood. There is no handle yet but I will surely find one, too. I have rebuilt the other walls, too, and I have added some bars of wood to make the greenhouse look more "real". I have glued think stripes of oak wood on the floor and weathered it a little bit with some white paint. Now I must think about some shelves and other accessories. The greenhouse will be used more as an orangery. I cannot imagine my dolls walking on the white floor with muddy wellingtons and throw around dishes of mold. They will have to buy their veggies at the market and come to the greenhouse to read a book or smell some pot flowers.





Szklarenka przed przebudową/ The greenhouse before